O amerykańskich siłach zbrojnych stacjonujących w Polsce.

Istnieje ogólne przekonanie, że z amerykanami należy się dogadać i wybłagać ich, aby ich wojska stacjonowały w różnych krajach na świecie. Na pierwszy rzut oka obecność tych wojsk daje poczucie bezpieczeństwa, bo w końcu są oni kimś, kto powinien bronić nasz kraj w ramach paktu NATO. Nie będę tłumaczył jak bardzo nieefektywnymi metodami mogą posłużyć się kraje realizując założenia tego paktu w obronie innych państw; wolę skupić się na powodzie, dla którego rząd USA tak chętnie „rozdaje” żołnierzy jak karty w partyjce pokera – wszędzie po trochu.

Przede wszystkim sama potrzeba posiadania cudzych sił militarnych we własnym państwie jest czymś, czym nikt nie powinien się chwalić. Z mojego punktu widzenia wygląda to na sytuację, w której jakiś facet chwali się, że ma kolegę stającego w jego obronie. Może to wywołać strach u oponenta, ale niekoniecznie; taki stan rzeczy świadczy o słabości osoby zasłaniającej się silniejszym kolegą i na pewno nie jest to podejście zdrowe. W takiej sytuacji nasz kraj przedstawiany jest jako ten właśnie słaby koleś, który bez kolegi – USA nie ma żadnej ochrony i tak właśnie jesteśmy określani przez pozostałe kraje.

Powód, dla którego Stany Zjednoczone wysyłają żołnierzy do innych krajów jest jeden i to dość istotny – zdecydowanie lepiej jest walczyć na cudzym terytorium niż na swoim własnym; nie trzeba martwić się o wszelką infrastrukturę czy straty w ludziach, a w razie zniszczeń podczas sporu militarnego to właściciel terytorium odpowiada za odbudowę. W dodatku, strona atakująca ma te same warunki walki jak obca strona broniąca. Jest to oczywiście bardzo wygodne i w ramach polityki zagranicznej Polski przy takich samych możliwościach co w przypadku USA, również bym wysłał wojska Polskie do obcego kraju będącego przeszkodą dla obcego mocarstwa w drodze do podbicia naszego kraju. Jednakże, do obrony rodaków, nie jest potrzebne obce lub własne wojsko. Tak jak w przypadku Szwajcarii, gdzie ludzie są nauczani w zakresie posługiwania się bronią palną i dzięki temu kraj ten jest w stanie pochwalić się „armią” w skład której wchodzi 5 milionów obywateli.

Najbardziej żenujące w całej tej sytuacji jest fakt, że godzimy się na kolegę stającego w naszej obronie(co jak wcześniej wspomniałem jest oznaką słabości na arenie międzynarodowej), to jeszcze USA otrzymuje pieniądze za to, że w razie konfliktu zbrojnego nie muszą oni martwić się o swoich ludzi za oceanem. Opłatę za sam pobyt tychże wojsk szacuje się na 7,4 mld zł – oczywiście są to pieniądze podatników.

A więc: płacimy odległemu koledze za ochronę przed innymi, ponieważ sami nie mamy własnych sił. Przypominam również, że około 80% obecnych posłów jest przeciwko powszechnemu dostępowi do broni palnej. Z powodu braku możliwości ochrony nas przez nas samych znaleziona została koleżeńska alternatywa i to obywatele muszą za to płacić. Patrząc na tę całą sytuację jest to niemały wyzysk i sprawienie, że obywatele stają się istotną oraz tracącą częścią negocjacji międzynarodowych. W sytuacji, gdzie obywatele mogliby swoimi własnymi siłami i najmniejszym kosztem obronić się w razie ewentualnego konfliktu, zmuszeni są do poddania się decyzjom władzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: